05/03/2011

World Game Cup – podsumowanie

  Nadszedł czas na małe podsumowanie mojego wyjazdu do Cannes. Przede wszystkim była to świetna okazja żeby odzyskać hype kiedy chodzi o Street Fightera. Przed wylotem obserwując to co działo się w społecznościach na których się udzielam obawiałem się, że MvC3 zdominuje całą imprezę. Tymczasem okazało się, że to właśnie SF zgromadził największe tłumy i wywołał najwięcej emocji. WGC było także świetną okazją do pogrania z graczami z Europy (głównie z Francji) i sporo czasu spędziłem na freeplay'ach.  

  Kiedy chodzi już o stricte turniejowy performance to tak jak wspomniałem we wcześniejszych wpisach – nie jestem zadowolony. „Przeszedłem obok” turnieju Madcatz Series ze względu na opóźnienie i ogólne zdenerwowanie całą sytuacją. Natomiast w turnieju głównym jedna walka dzieliła mnie od awansu do fazy finałowej. Dodatkowym cierniem w oku był fakt, że na turnieju było rozstawione stanowisko Madcatz gdzie można było kupić sticka (TE round 2) w bardzo przystępnej cenie – gdybym wiedział o tym przed wyjazdem to z pewnością odpuściłbym sobie kupno sticka Hori i zaoszczędziłbym w ten sposób kilka ładnych złotych (nie mówiac już nerwach, których przysporzyły mi przyciski na sticku Hori).
  Na temat organizacji turnieju też już się wypowiadałem. Sztab organizacyjny był spory, ale tylko garstka osób była na tyle rozgarnięta, żeby trzymać wszystko w kupie. Wszystko posypało się zwłaszcza przy Madcatz Series gdzie seria kompletnie bezsensownych decyzji sprawiła, że opóźnienie było kilkugodzinne. Wielkim rozczarowaniem było rozgrywanie grup w turnieju solowym tylko do jednego zwycięstwa – ogromny błąd po stronie organizatorów i żaden poważny turniej nie może być w ten sposób prowadzony. No i na koniec także wspomniane wcześniej problemy językowe. World Game Cup to nie French Open i o ile nie przeszkadzał mi francuski komentarz o tyle przydałoby się, żeby informacja o tym kto z kim gra i jaki to etap turnieju była podana także w języku angielskim. Problem z nickami też można było rozwiązać przypisując graczom numery przy rejestracji. Obraz może nie rysuje się zbyt ciekawy, ale koniec końców należą się podziękowania tej garstce ludzi którzy jednak dali radę, służyli pomocą i byli dobrze zorganizowani – tak naprawdę to cały event szedł do przodu dzięki 2-3 osobom.  
  Wyjeżdżając na WGC miałem nadzieję pograć w SSFIV Arcade Edition – niestety na miejscu okazało się, że jest tylko jedna maszyna dostępna która była obstawiona nawet przed oficjalnym otwarciem (organizatorzy i ich znajomi...). Dodatkowo przez jeden dzień automat był dostępny tylko dla ludzi biorących udział w turnieju... Ostatecznie wolałem poświęcić czas na freeplay'e, a nie na czatowanie w tłumie żeby zagrać jedną czy dwie walki.
  No i na koniec specjalna wzmianka o samym Cannes. Bardzo przyjemne miasto, z przystępną topografią (dwie główne ulice) i świetnym klimatem. Bardzo fajna odskocznia mając na uwadze warunki pogodowe jakie panują obecnie w Polsce. Co prawda pogoda w samym Cannes pogorszyła się pod koniec weekendu, ale Lazurowe Wybrzeże nawet w pochmurny dzień jest przyjemne dla oka. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć samego miasta i pozostaje czekać na kolejną edycję World Game Cup.

Widok na Pałac Festiwali
Muzeum

Wybrzeże
Karuzela
La Croisette wieczorem
Podświetlona La Croisette
Uliczka w północnej części Cannes

1 comment:

  1. Bardzo fajna relacja. pozdr

    ReplyDelete